Elektryfikacja do 2040 r. możliwa, ale nie taka, jaką planowaliśmy
Branża motoryzacyjna rewiduje plany elektryfikacji. 53% producentów uważa pełne przejście do 2040 r. za niemożliwe lub bardzo trudne.
Branża motoryzacyjna nie wierzy, że do 2040 roku całkowicie porzuci produkcję samochodów spalinowych — wynika z badania AMS/ABB Automotive Manufacturing Outlook Survey 2025, które objęło 473 przedstawicieli producentów i dostawców. Scenariusz pełnej elektryfikacji w wyznaczonych terminach (2035–2040) jest coraz mniej prawdopodobny, ale kierunek zmian pozostaje wyraźny.
Jak zmienił się stosunek branży do elektryfikacji?
Przełomem jest porównanie wyników badania z 2022 rokiem. Wtedy aż 59% respondentów uważało wyznaczone terminy elektryfikacji za całkowicie nierealne, a następne 28% dopuszczało ich realizację wyłącznie po pokonaniu poważnych przeszkód. Tylko 11% nie dostrzegało większego problemu.
Dziś sytuacja wygląda inaczej — choć nadal sceptycznie. Spośród 473 badanych:
| Stanowisko wobec elektryfikacji do 2040 r. | 2025 | 2022 |
|---|---|---|
| Niemożliwe | 26% | 59% |
| Naprawdę trudne | 27% | 28% |
| Razem sceptyczni | 53% | 87% |
| Bez większych problemów | – | 11% |
Oznacza to, że mimo utrzymania ogólnego sceptycyzmu, odsetek branży całkowicie przekonanej o niemożliwości realizacji spadł z 59% do 26%. Producenci zdobyli doświadczenie — 51% respondentów uważa, że samochody elektryczne i ich komponenty są łatwiejsze do produkcji niż rok wcześniej, a 41% zauważyło spadek kosztów wytwarzania.
Dlaczego Europa jest bardziej sceptyczna niż Azja?
Geograficznie stanowiska się różnią. Europejski przemysł motoryzacyjny okazuje się najbardziej pesymistyczny — 31% europejskich respondentów uważa pełne przejście za niemożliwe, a 28% za bardzo trudne (łącznie 59%). W regionie Azji i Pacyfiku optymizmu jest więcej — 30% badanych tam uważa, że przejście może nastąpić w zakładanym terminie.
Powody europejskiego sceptycyzmu są konkretne. Producenci muszą jednocześnie:
- inwestować miliardy euro w nowe platformy elektryczne i akumulatory,
- przebudowywać fabryki,
- wytwarzać samochody na które jest aktualny popyt (głównie hybrydy i modele spalinowe),
- konkurować z chińskimi producentami,
- utrzymywać rentowność zakładów przy wysokich kosztach energii i pracy.
Przejście całego przedsiębiorstwa na produkcję elektryków wymaga nie tylko nowych linii produkcyjnych, ale też nowych dostawców, oprogramowania i przeszkolenia pracowników. To nie jest zmiana jedynie technologiczna — to transformacja całego ekosystemu.
Jaki jest rzeczywisty udział elektryków na rynku?
Elektryfikacja postępuje, ale wolniej niż zakładano. Według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), w pierwszym półroczu 2026 roku w Unii Europejskiej zarejestrowano 1 220 890 samochodów elektrycznych — 20,7% całego rynku, wobec 15,6% rok wcześniej.
Jednak znacznie większą grupę stanowią hybrydy. Klasyczne hybrydy osiągnęły 37,3% udziału w rynku (2 198 148 sztuk), a hybrydy plug-in 9,8% (577 735 sztuk). Samochody spalinowe (benzyna i olej napędowy) odpowiadają już tylko za 29,7% nowych rejestracji, wobec 37,8% rok wcześniej.
| Typ napędu | Liczba rejestracji (H1 2026) | Udział rynku |
|---|---|---|
| Hybrydy klasyczne | 2 198 148 | 37,3% |
| Samochody elektryczne | 1 220 890 | 20,7% |
| Hybrydy plug-in | 577 735 | 9,8% |
| Spalinowe (benzyna + diesel) | – | 29,7% |
Kierunek zmian jest wyraźny — spalinowe tracą udział, elektrycy zyskują. Ale tempo nie pozwala założyć, że w ciągu kilkunastu lat każdy rynek i każdy segment przejdzie wyłącznie na zasilanie akumulatorowe. W wielu krajach poza największymi miastami nadal istnieje popyt na hybrydy i modele spalinowe.
Co to oznacza dla użytkowników i przyszłości rynku?
Rewidowanie planów elektryfikacji przez branżę to nie powrót do spalinowych, lecz przygotowanie się na długi okres równoległej produkcji elektryków, hybryd i aut spalinowych. Dla konsumentów oznacza to:
- Dłuższą dostępność hybryd — producenci będą je rozwijać co najmniej do 2040 roku, a być może i dłużej w segmentach, gdzie popyt się utrzyma,
- Stopniowy wzrost cen elektryków — bez szybkiego przejścia na masową produkcję, ekonomia skali będzie mniejsza,
- Różne scenariusze w różnych krajach — Niemcy czy Francja mogą szybciej elektryfikować rynki niż Polska czy kraje Europy Wschodniej,
- Inwestycje w infrastrukturę ładowania — będą postępować, ale równolegle z utrzymaniem stacji benzynowych.
Branża nie odwraca się od samochodów elektrycznych — przeciwnie, doświadczenie producentów w projektowaniu platform elektrycznych i montażu akumulatorów rośnie. Ale realistycznie ocenia, że całkowite zastąpienie wszystkich pozostałych napędów w ciągu kilkunastu lat to scenariusz zbyt optymistyczny. Zamiast jednej wielkiej zmiany rynek przygotowuje się na transformację wieloetapową, w której hybrydy będą pełnić rolę przejściową przez następne 15–20 lat.
Na podstawie relacji: pb.pl, Elektromobilni.pl. Tekst opracowany redakcyjnie na podstawie kilku niezależnych źródeł.