wtorek, 18 sierpnia 2026
Dopłaty i Prawo

Branża nie wierzy w koniec aut spalinowych do 2040. Co się zmienia?

Producenci samochodów przygotowują się na długą koegzystencję elektryków, hybryd i aut spalinowych.

Piotr Czerwiński · 7 sierpnia 2026
Explore a detailed view of a partially disassembled red Mazda 3 showcased at an auto exhibition.
Fot. Amar Preciado / Pexels · Pexels License

Większość producentów samochodów nie wierzy, że do 2040 roku będą wytwarzać wyłącznie pojazdy elektryczne — zamiast jednej wielkiej zmiany przygotowują się na długi okres równoległej produkcji różnych typów napędów. Wynika to z badania AMS/ABB Automotive Manufacturing Outlook Survey 2025, które przeprowadzono wśród 473 przedstawicieli przemysłu motoryzacyjnego i dostawców podzespołów.

Pesymizm branży nie oznacza rezygnacji z elektromobilności. Pokazuje jednak, że scenariusz całkowitego i szybkiego zastąpienia wszystkich silników spalinowych elektrykami jest coraz mniej prawdopodobny — zwłaszcza w terminarzu, który wyznaczają przepisy unijne.

Ile producentów wątpi w terminy przejścia na elektryki?

Aż 53% badanych uznało, że pełne przejście na produkcję samochodów elektrycznych w wyznaczanych najczęściej na lata 2035–2040 będzie niemożliwe albo wyjątkowo trudne. Najczęstszą odpowiedzią było „to będzie naprawdę trudne” — wybrało ją 27% respondentów, zaś 26% uznało realizację za całkowicie niemożliwą w zakładanym terminie.

To jednak znaczna zmiana nastroju w stosunku do 2022 roku. Wtedy aż 59% branży uważała wyznaczone terminy za całkowicie nierealne, a następne 28% dopuszczało ich realizację wyłącznie po pokonaniu poważnych przeszkód. Tylko 11% nie dostrzegało większego problemu.

Od tamtego czasu producenci zdobyli doświadczenie w projektowaniu elektrycznych platform, montażu akumulatorów i organizacji nowych łańcuchów dostaw. Według najnowszego badania 51% respondentów uważa, że samochody elektryczne i ich najważniejsze podzespoły są łatwiejsze do produkowania niż 12 miesięcy wcześniej. Spadek kosztów wytwarzania zauważyło 41% badanych.

Jak szybko rośnie udział elektryków na rynku?

W pierwszym półroczu 2026 roku w Unii Europejskiej zarejestrowano 1 220 890 samochodów elektrycznych, co stanowiło 20,7% całego rynku — wzrost z 15,6% rok wcześniej. To potwierdza dynamiczny rozwój segmentu, ale równocześnie pokazuje, że elektryki wciąż stanowią mniejszość nowych rejestracji.

Znacznie większą grupę tworzą klasyczne hybrydy. W tym samym okresie zarejestrowano 2 198 148 takich samochodów (37,3% udziału). Hybrydy plug-in osiągnęły wynik 577 735 sztuk (9,8% udziału). Benzyna i olej napędowy łącznie odpowiadały już tylko za 29,7% nowych samochodów, wobec 37,8% rok wcześniej.

Typ napęduLiczba rejestracji H1 2026Udział rynkowyZmiana r/r
Samochody elektryczne1 220 89020,7%+5,1 p.p.
Klasyczne hybrydy2 198 14837,3%
Hybrydy plug-in577 7359,8%
Benzyna + diesel29,7%−8,1 p.p.

Kierunek zmian jest wyraźny — elektryfikacja postępuje, ale tempo nie pozwala zakładać, że w ciągu kilkunastu lat każdy rynek i każdy segment przejdzie wyłącznie na zasilanie akumulatorowe.

Dlaczego Europejczycy są bardziej sceptyczni?

Najbardziej wątpliwi okazali się przedstawiciele europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. W tej grupie 31% uznało pełne przejście na produkcję elektryków w zakładanym terminie za niemożliwe, a 28% za bardzo trudne — łącznie 59%. Dla porównania, w regionie Azji i Pacyfiku 30% badanych uważa, że przejście może nastąpić w zakładanym terminie.

Europa musi pogodzić kilka konkurencyjnych procesów jednocześnie. Producenci inwestują miliardy euro w platformy elektryczne, akumulatory i przebudowę fabryk, a jednocześnie muszą wytwarzać samochody, na które istnieje popyt — w wielu krajach oznacza to przede wszystkim hybrydy, a poza największymi miastami wciąż także modele benzynowe i wysokoprężne.

Do tego dochodzą konkurencja z Chin, wysokie koszty energii i pracy oraz konieczność utrzymywania rentowności zakładów. Przejście całej fabryki na produkcję elektryków wymaga nowych linii produkcyjnych, nowych dostawców, oprogramowania i przeszkolenia pracowników — to zadanie znacznie bardziej złożone niż sama konstrukcja pojazdu.

Co zmienia się w priorytetach branży?

Kilka lat temu największym problemem były zakłócenia dostaw — w 2022 roku wskazywało je 62% respondentów. Teraz lista przeszkód wygląda inaczej. Koszt pełnego przejścia na produkcję elektryków wskazało 47% badanych, niewystarczający popyt — 38%, a braki surowców i wzrost ich cen — 32%. Dla 30% problemem pozostają nakłady potrzebne do przebudowy zakładów.

Techniczna możliwość zbudowania samochodu elektrycznego nie jest więc najważniejszą przeszkodą. Trudniej przewidzieć, ile takich samochodów klienci będą chcieli kupować za trzy, pięć lub dziesięć lat i w których krajach popyt będzie wystarczająco duży.

Odpowiedzią branży ma być elastyczność. Aż 84% respondentów uważa, że zdolność szybkiego dostosowywania fabryk będzie jednym z najważniejszych czynników rozwoju motoryzacji w ciągu pięciu lat. 73% spodziewa się szerszego wykorzystania cyfrowych bliźniaków i symulacji, 64% przewiduje wzrost znaczenia autonomicznych robotów transportowych, a 57% — robotów współpracujących z ludźmi.

Co to oznacza dla polskiego rynku?

Polska, jako znaczący producent samochodów w Europie, będzie musiała dostosować się do tego scenariusza. Decyzje europejskich koncernów o równoległej produkcji elektryków, hybryd i aut spalinowych będą wpływać na polskie fabryki i pracowników. Przepisy unijne wymagające od 2035 roku ograniczenia średniej emisji CO₂ o 100% (względem poziomu bazowego) nie oznaczają całkowitego zakazu sprzedaży aut spalinowych — regulacja dotyczy średniej floty producenta.

W segmencie samochodów osobowych 75% respondentów spodziewa się wzrostu produkcji modeli elektrycznych, ale jednocześnie 69% prognozuje zwiększenie liczby hybryd plug-in, a 66% — klasycznych hybryd. Te wyniki nie przeczą sobie — producenci nie zakładają, że jeden napęd natychmiast zastąpi wszystkie pozostałe. Spodziewają się raczej wzrostu całej grupy zelektryfikowanych samochodów, przy czym każdy rynek będzie zmieniał się w innym tempie.

Hybrydy przestają być traktowane jako krótkotrwały etap przejściowy. Pozwalają obniżać zużycie paliwa bez uzależniania kierowcy od publicznych ładowarek, a producentom umożliwiają dalsze wykorzystywanie części dotychczasowych fabryk i podzespołów. W Ameryce Północnej wzrostu ich produkcji oczekuje 75% badanych firm — najwięcej spośród analizowanych regionów.

Jak zmienia się regulacja unijne?

Obowiązujące przepisy przewidują od 2035 roku ograniczenie średniej emisji CO₂ nowych samochodów i dostawczaków o 100% względem poziomu bazowego. Nie oznacza to zakazu użytkowania wcześniej zarejestrowanych aut, ich sprzedaży na rynku wtórnym ani obowiązku wymiany posiadanego samochodu.

Jednocześnie w Unii trwają prace nad zmianą tych zasad. Projekt przedstawiony pod koniec 2025 roku zakłada obniżenie celu na 2035 rok ze 100 do 90% oraz wprowadzenie dodatkowych mechanizmów uwzględniających między innymi paliwa odnawialne i stal o niższej emisji związanej z produkcją. Propozycja nie jest jeszcze ostatecznym prawem, a stanowiska państw pozostają podzielone.

Sam przemysł nie czeka na rozstrzygnięcie tej dyskusji. Zamiast zakładać jeden obowiązujący scenariusz, przygotowuje zakłady do szybkiego zmieniania proporcji produkcji. Do lat 30. fabryki będą równolegle wytwarzać samochody elektryczne, hybrydy plug-in, klasyczne hybrydy i modele spalinowe — w proporcjach dostosowywanych do popytu na każdym rynku.

Na podstawie: Elektromobilni.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.