wtorek, 18 sierpnia 2026
Koszty i Finanse

Chiny regulują degradację baterii: -25% po 8 latach. Co to oznacza dla kierowców?

Chiny wprowadzily normy dla maksymalnej utraty pojemności baterii w autach elektrycznych.

Piotr Czerwiński · 12 sierpnia 2026
Close-up of an electric car charging at a station in a city parking lot, showcasing clean energy technology.
Fot. Kindel Media / Pexels · Pexels License

Chiny wprowadzily przepisy regulujące maksymalną degradację baterii litowo-jonowych w samochodach elektrycznych w zależności od wieku pojazdu lub przebytych kilometrów. To krok, który zmienia sposób, w jaki producenci muszą raportować stan zdrowotny akumulatorów swoim klientom.

Jakie są chińskie normy degradacji baterii?

Chińskie przepisy określają dopuszczalny spadek pojemności baterii w dwóch scenariuszach czasowo-kilometrażowych. Degradacja maksymalna wynosi 25 procent po 8 latach eksploatacji lub 160 000 kilometrów przebiegu — w zależności od tego, który limit zostanie osiągnięty pierwszy. Norma ta dotyczy pojemności fabrycznej pakietu energetycznego i stanowi próg, poza którym producent powinien być odpowiedzialny za wymianę lub naprawę baterii.

Dla kontekstu: takie przepisy nie są czymś zupełnie nowym na świecie. Komisja Europejska proponowała podobne rozwiązania kilka lat wcześniej, jednak chińskie normy okazały się minimalnie bardziej rygorystyczne. Różnica jest jednak niewielka — oba podejścia bazują na podobnych założeniach dotyczących naturalnego zużycia ogniw Li-ion.

Jak producenci muszą informować o degradacji?

Ważnym elementem chińskich przepisów, którego brakowało w europejskich propozycjach, jest obowiązek wyświetlania właścicielowi aktualnego stanu pojemności baterii z dokładnością do 5 procent. To oznacza, że kierowca będzie miał dostęp do konkretnych danych o zdrowotności swojego akumulatora — na ekranie pojazdu lub w aplikacji mobilnej.

Jednak przepisy zawierają bufor dla producentów: spadek pojemności do 5 procent mogą oni wyświetlać jako „100 procent” — czyli brak degradacji. To rozwiązanie chroni reputację marek, ale jednocześnie daje konsumentom przejrzystość. Koncern Hyundaia, znany z konserwatywnego podejścia do pojemności baterii (pozostawia duże bufory), może dzięki temu wykazywać „0 procent” degradacji nawet przy 150 000 kilometrach przebiegu.

Co z ładowaniem i V2L w regulacjach?

Chińskie przepisy uwzględniają również degradację spowodowaną zasilaniem urządzeń zewnętrznych (V2L — Vehicle to Load) lub stratami energii podczas postoju pojazdu — na przykład nocą na parkingu, gdy bateria powoli się rozładowuje. To rozwiązanie, które Komisja Europejska nie uwzględniła w swoich propozycjach, odzwierciedla rzeczywiste warunki użytkowania samochodów elektrycznych.

Przepisy blokują również rozwój niepotwierdzonej technologii ogniw ze stałym elektrolitem, które mogą obsługiwać wysokie moce ładowania, ale wykazują szybszą degradację pojemności — tym samym nie spełniałyby chińskich norm.

Porównanie: normy chińskie a rzeczywistość na drodze

ParametrNorma chińskaRzeczywistość w praktyce
Maksymalna degradacja25% po 8 latach lub 160 000 kmWiele aut ma <5% degradacji przy 150 000 km
Dokładność pomiaru±5%Producenci mogą zaokrąglać w dół
Uwzględnienie V2LTakBrak w propozycjach EU
Wymiana bateriiWymagana przy przekroczeniu limituObowiązek producenta

Co to oznacza dla kierowcy?

Dla użytkownika samochodu elektrycznego takie przepisy oznaczają kilka praktycznych konsekwencji. Po pierwsze, masz dostęp do rzetelnych informacji o stanie baterii — będziesz wiedzieć dokładnie, ile pojemności straciłeś, a nie będziesz zmuszony domyślać się na podstawie zasięgu. Po drugie, otrzymujesz gwarancję: jeśli bateria straci więcej niż 25 procent pojemności w ciągu 8 lat lub 160 000 kilometrów, producent ma obowiązek jej wymiany lub naprawy.

W praktyce jednak dane z rynku pokazują, że współczesne baterie Li-ion degradują się wolniej niż prognozowali nawet sceptycy. Istnieją pojazdy elektryczne z setkami tysięcy kilometrów przebiegu, w których spadek pojemności wynosi zaledwie kilka procent. To oznacza, że dla większości kierowców limit 25 procent po 8 latach to raczej teoretyczna gwarancja niż rzeczywisty problem.

Czy Europa pójdzie tym śladem?

Chińskie przepisy stanowią punkt odniesienia dla branży. Komisja Europejska już wcześniej pracowała nad podobnymi normami — choć były one mniej restrykcyjne — jednak brak wówczas danych z rzeczywistych pojazdu elektrycznych na drodze. Dziś, gdy mamy dostęp do takich informacji, europejskie regulacje mogą być bardziej precyzyjne. Ciekawostką jest fakt, że chińska telewizja państwowa zilustrowała wprowadzenie nowych przepisów wizerunkiem Tesli Model Y — jednego z ikonicznych pojazdów elektrycznych na świecie.

Dla polskiego rynku takie normy byłyby istotne, szczególnie biorąc pod uwagę rosnącą liczbę importowanych samochodów elektrycznych z Chin. Przepisy regulujące degradację baterii mogłyby stać się elementem przyszłych unijnych standardów, co wpłynęłoby na gwarancje i odpowiedzialność producentów na terenie Polski.

Na podstawie: Elektrowoz.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.