Polacy chcą tanich elektryków. Foxconn i Jaworzniana fabryka to rozwiązanie?
Badania Verian pokazują, że Polacy popierają elektromobilność, ale pod warunkiem niższych cen.
Polacy popierają elektromobilność, ale pod jednym warunkiem: samochody elektryczne muszą być tańsze. Wynika to z badania międzynarodowej pracowni Verian, która przepytała ponad tysiąc Polaków na temat ich stosunku do aut elektrycznych i przyszłości transportu.
Co Polacy myślą o elektromobilności?
Badanie Verian, przeprowadzone na próbie 1000 osób powyżej 18 lat, ujawnia paradoks polskiego rynku: prawie 70 procent respondentów popiera samochody elektryczne, ale wyłącznie jeśli będą bardziej przystępne cenowo. Zaledwie jedna czwarta ankietowanych uważa, że elektryk rzeczywiście ochroni domowy budżet przed wzrostem cen energii i paliw.
Polacy mają również konkretne postulaty dotyczące wsparcia elektromobilności. Aż 61,9 procenta chce niższego opodatkowania energii do ładowania, 59,9 procenta popiera rozwój infrastruktury ładowania na terenach wiejskich, a 56,8 procenta oczekuje instalacji punktów ładowania przy domach i miejscach pracy. To pokazuje, że społeczna akceptacja dla zmiany istnieje, ale ma jasno określone warunki.
Szymon Żuławiński, ekspert Instytutu Zrównoważonej Gospodarki, komentuje wyniki: „Samochód elektryczny musi być dostępny cenowo, praktyczny i możliwy do naładowania także przez kogoś, kto nie ma własnego garażu. Ludzie nie odrzucają zmiany. Nie chcą tylko ponosić kosztów źle przygotowanej zmiany”.
Jak wygląda europejski rynek elektryków?
Europejski rynek samochodów elektrycznych rośnie szybko, ale Polska pozostaje w tyle. W 2025 roku zarejestrowano w Unii Europejskiej ponad 1,8 miliona nowych aut elektrycznych zasilanych bateriami, co stanowiło 17,4 procenta udziału w rynku. Największe wzrosty odnotowano w Niemczech, Holandii, Belgii i Francji.
Dla porównania: rejestracje samochodów benzynowych spadły rok do roku o 18,7 procenta, a diesli o 24,2 procenta. Międzynarodowa Agencja Energetyki (IEA) prognozuje, że w 2026 roku sprzedaż elektryków w Europie może wzrosnąć o kolejne 20 procent, co oznacza, że już co trzeci nowy samochód sprzedawany na kontynencie będzie elektryczny. W pierwszym kwartale 2026 roku sprzedaż elektryków w Europie była już blisko 30 procent wyższa niż rok wcześniej.
| Wyszczególnienie | Wartość | Rok |
|---|---|---|
| Nowe rejestracje elektryków w UE | 1,8 mln | 2025 |
| Udział elektryków w rynku UE | 17,4% | 2025 |
| Spadek rejestracji aut benzynowych | -18,7% | 2025 |
| Spadek rejestracji aut diesla | -24,2% | 2025 |
| Prognozowany wzrost sprzedaży elektryków | +20% | 2026 |
| Spodziewany udział elektryków w rynku | ~28-30% | 2026 |
Dlaczego polska rejestracja elektryków spada?
Polski rynek elektryków pokazuje, jak dużą rolę odgrywa wsparcie państwa. Czerwiec 2025 roku był drugim z rzędu miesiącem spadku rejestracji aut osobowych z napędem elektrycznym. W porównaniu do czerwca 2024 roku liczba rejestracji była o 19 procent niższa.
Kluczowym czynnikiem jest brak rządowego wsparcia w postaci dopłat. Program „NaszEauto” skończył się jeszcze przed planowanym kwietnia terminem, po wyczerpaniu 110 procent budżetu. Łącznie złożono ponad 41 tysięcy wniosków na kwotę przekraczającą 1,3 miliarda złotych. To pokazuje, jak silny był popyt na dofinansowanie, i jak szybko wyczerpał się dostępny budżet.
Polska Związek Przemysłu Motoryzacyjnego potwierdza, że baza odniesienia z ubiegłego roku była relatywnie wysoka właśnie dzięki funkcjonowaniu programu wsparcia. Bez dopłat, liczba rejestracji spada, mimo że liczba samochodów elektrycznych na polskich drogach systematycznie rośnie.
Co to oznacza dla polskiego konsumenta?
Dla przeciętnego Polaka spadek rejestracji elektryków oznacza, że bez wsparcia finansowego ze strony państwa zakup auta elektrycznego pozostaje niedostępny dla wielu gospodarstw domowych. Cena wciąż jest głównym czynnikiem decyzyjnym – badanie Verian pokazuje, że prawie siedmiu na dziesięciu Polaków popierałoby elektromobilność, gdyby samochody były tańsze.
Brak dopłat oznacza również, że Polska pozostanie w tyle za Niemcami, Holandią i Francją, gdzie rynki elektryków rosną szybciej. Dla osób zainteresowanych przejściem na pojazd elektryczny oznacza to konieczność czekania na nowe programy wsparcia lub szukania alternatywnych źródeł finansowania.
Jaworzniana fabryka Foxconna – nadzieja na tańsze elektryski?
Polska rząd postawił na ambitny plan: współpracę z tajwańskim Foxconnem w celu budowy fabryki aut elektrycznych w Jaworznie. Foxconn, znany jako strategiczny monter urządzeń Apple’a, od kilku lat rozwija również własny biznes motoryzacyjny za pośrednictwem spółki Foxtron.
Premier Donald Tusk zapowiedział w czerwcu, że rozmowy w sprawie budowy fabryki zostaną sfinalizowane po wakacjach. Wraz z umowami ma zostać ogłoszona nazwa nowej marki. Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros zasugerował „Polon” jako nawiązanie zarówno do Poloneza, jak i pierwiastka odkrytego przez Marię Skłodowską-Curie.
Harmonogram jest ambitny: budowa fabryki ma ruszyć wiosną 2027 roku, a pierwszy samochód zjechać z taśmy już w 2029 roku. Plan na start to produkcja około 100 tysięcy aut rocznie, a przy pełnej mocy nawet do 400 tysięcy.
Transfer technologii i finansowanie
Projekt finansowany jest z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) w wysokości 4,5 miliarda złotych. Pieniądze z KPO wykluczają produkcję hybryd – samochody mają być w pełni elektryczne. Zarówno rząd, jak i nowy zarząd ElectroMobility Poland podkreślają, że umowy z Foxconnem zakładają transfer technologii do Polski.
Szymon Żuławiński z Instytutu Zrównoważonej Gospodarki podchodzi do projektu z „ostrożnym optymizmem”. Przyznaje, że Foxconn ma ogromne kompetencje w elektronice i oprogramowaniu – ważne, bo dzisiejszy samochód elektryczny jest „w dużej mierze baterią, elektroniką i oprogramowaniem na kołach”. Jednocześnie zwraca uwagę na wyzwania: „Foxconn nie ma jeszcze pozycji dojrzałego producenta samochodów na europejskim rynku. Motoryzacja to również bezpieczeństwo, homologacja, sieć serwisowa, reputacja marki i odpowiedzialność za produkt przez wiele lat”.
Fabryka w Jaworznie ma zajmować się spawaniem nadwozi, montażem pakietów baterii, układów napędu elektrycznego oraz końcowym montażem pojazdów. 70 procent komponentów do produkcji pojazdu ma być wytwarzane w Europie, z czego co najmniej 50 procent w Polsce. To oznacza, że polska fabryka miałaby znaczący udział w łańcuchu dostaw.
Ekspert Żuławiński jednak ostrzega: „Przy zaangażowaniu 4,5 miliarda złotych środków publicznych nie wystarczy, że państwo pomoże zagranicznemu koncernowi zbudować przyczółek w Europie. W zamian powinniśmy otrzymać transfer technologii, rozwój polskich kompetencji, udział krajowych i europejskich firm w dostawach oraz realną zdolność do samodzielnego rozwijania kolejnych produktów”.
Czy Foxconn spełni oczekiwania Polaków na tanie elektryski?
To pytanie pozostaje otwarte. Foxconn ma kompetencje techniczne, ale brakuje mu doświadczenia na europejskim rynku motoryzacyjnym. Sukces projektu będzie zależał od kilku czynników: rzeczywistych cen oferowanych samochodów, dostępności serwisu, reputacji marki i – co kluczowe – od tego, czy polski rząd będzie wspierać zakupy domowymi dopłatami.
Badanie Verian pokazuje wyraźnie: Polacy chcą elektryków, ale pod warunkiem. Fabryka w Jaworznie to szansa, by spełnić te oczekiwania. Jeśli samochody będą tańsze niż obecne elektryski na rynku i będą wspierane programami dopłat, mogą zmienić krajobraz polskiego rynku motoryzacyjnego. Jeśli nie – polska fabryka może okazać się drażliwym politycznym projektem bez realnego wpływu na dostępność elektromobilności dla przeciętnego Polaka.
Na podstawie: Money.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.