wtorek, 18 sierpnia 2026
Infrastruktura

Kradzieże kabli przy ładowarkach EV. Skalę problemu w Polsce zaskakuje

Miedź z kabli ładowarek elektrycznych przyciąga złodziei. W Polsce problem dotyka 10 proc. stacji, a koszty napraw sięgają dziesiątek tysięcy złotych.

Piotr Czerwiński · 14 sierpnia 2026
Hand holding an electric vehicle charger at a station outdoors with autumn trees.
Fot. Kindel Media / Pexels · Pexels License

Kradzieże kabli przy ładowarkach pojazdów elektrycznych stały się realnym problemem dla operatorów sieci ładowania w Polsce, generując straty sięgające dziesiątek tysięcy złotych na pojedynczej kradzieży.

Skala problemu w Polsce

Polska dysponuje ponad 12,5 tysiącami ogólnodostępnych punktów ładowania. Na jeden punkt przypadają średnio 4,7 samochodu elektrycznego, a w przypadku szybkich ładowarek DC wskaźnik ten wynosi 18,3 pojazdu na stację. Pod względem zagęszczenia infrastruktury względem liczby pojazdów Polska pozycjonuje się lepiej niż wiele krajów europejskich na bardziej zaawansowanych etapach transformacji energetycznej.

Jednak wraz z rozbudową sieci pojawił się nowy problem. Zgodnie z szacunkami operatorów, około 10 procent stacji w całej Polsce doświadczyło kradzieży kabli. Zjawisko to dotyka różnych operatorów i stanowi coraz bardziej palący wyzwanie dla branży.

AspektLiczba/Wskaźnik
Ogólnodostępne punkty ładowania w Polsceponad 12,5 tys.
Średnio samochodów na jeden punkt4,7
Średnio samochodów na jeden punkt DC18,3
Procent stacji dotkniętych kradzieżami~10%
Cena nowego kabla CCSod 15 tys. zł
Maksymalna kwota ze sprzedaży miedzikilkaset złotych

Dlaczego złodzieje atakują właśnie kable?

Kable ładujące zawierają miedź, która ma wartość na rynku złomu. Sprawca kradzieży może uzyskać z jej sprzedaży w skupie maksymalnie kilkaset złotych. To jednak stanowi jedynie ułamek rzeczywistych kosztów generowanych przez takie przestępstwo.

Nowy kabel CCS kosztuje co najmniej 15 tysięcy złotych. Do tego dochodzą wydatki na usługi serwisowe, montaż oraz straty wynikające z czasowego wyłączenia stacji. Całkowita szkoda dla operatora wielokrotnie przekracza zysk sprawcy.

Konsekwencje prawne i finansowe

Niedawny wyrok Sądu Rejonowego w Głogowie pokazuje, że sądy traktują tego typu przestępstwa poważnie. Sprawca kradzieży dwóch kabli z sieci ładowania otrzymał wyrok obejmujący osiem miesięcy ograniczenia wolności połączonego z obowiązkiem wykonywania pracy na rzecz społeczeństwa przez 240 godzin. Dodatkowo sąd orzekł obowiązek zwrotu pełnej wartości skradzionego mienia operatorowi infrastruktury.

Wyrok ilustruje asymetrię między potencjalnym zyskiem sprawcy a rzeczywistymi konsekwencjami dla systemu i dla samego sprawcy. Potencjalna korzyść finansowa jest zdecydowanie nieproporcjonalna do wynikających z tego działania strat materialnych oraz odpowiedzialności karnej.

Jak operatorzy bronią swoją infrastrukturę

Operatorzy wdrażają wielowarstwowe systemy ochrony. Powerdot, największy europejski operator ładowarek i dostawca ponad połowy punktów szybkiego ładowania w Polsce, utrzymuje zapasy kabli zapasowych, co umożliwia szybkie przywrócenie stacji do użytku. Czas naprawy zależy głównie od dostępności odpowiedniego przewodu.

Dodatkowe rozwiązania obejmują wzmocnione osłony kabli, systemy monitorowania wizyjnego oraz urządzenia alarmowe. W zdecydowanej większości lokalizacji, gdzie zastosowano te zabezpieczenia, nie doszło do kolejnych incydentów. Pojawiają się jednak pojedyncze ponowne próby kradzieży w tych samych miejscach, co może sugerować zorganizowany charakter części działań.

W sieci Powerdot liczba stacji wyłączonych z użytku na skutek kradzieży nie przekracza pięciu jednostek, ponieważ przewody wymieniane są na bieżąco. Każdy przypadek kradzieży lub umyślnego uszkodzenia infrastruktury jest zgłaszany władzom policyjnym i samorządowym.

Co to oznacza dla użytkowników EV

Dla właścicieli pojazdów elektrycznych kradzieże kabli mogą oznaczać czasową niedostępność stacji ładowania, szczególnie w godzinach szczytu. Choć operatorzy pracują nad szybkim przywróceniem funkcjonalności, problem może wpłynąć na planowanie podróży i zaufanie do sieci publicznej infrastruktury.

Z perspektywy społecznej zjawisko to pokazuje, że rozwój elektromobilności wymaga nie tylko budowy nowych punktów ładowania, ale także inwestycji w ich bezpieczeństwo. Polska, dysponując lepszym wskaźnikiem zagęszczenia infrastruktury niż wiele krajów europejskich, stoi przed wyzwaniem utrzymania jakości i dostępności tej sieci.

Na podstawie: Motofakty. Tekst opracowany redakcyjnie.